gry online

czwartek, 24 stycznia 2013

Część 2

Przywitałam się z Emilem, i  chciałam porozmawiać z nim na temat meczu,lecz nie mogłam bo, Perrie zniknęła mi z oczu, rozpłynęła się!.
- Perrieee! krzyczałam, bez skutku,aż dopiero po jakiś 5 minutach za uwarzyłam różową czuprynę chodzącą po boksach innych żużlowców.
- Perrie tutaj jesteś!. Chodź bo chcę porozmawiać z Emilem o meczu.
- Dobrze, dobrze, ja sobieeee... Przedłużała bo pewnie coś nabroiła albo coś ode mnie chciała.
- Coo chcesz, albo co zmajstrowałaś?
- Ja?! Nic! Nigdy bym nic nie zrobiła....
Przypomniało mi się, że dałam Perrie mój telefon.
- Perrie daj mi mój telefon. Powiedziałam pochopnie.
- Y no wiesz...
- Co?!
- Zgubiłam go... Odpowiedziała z miną płaczącego psiaka. Ona w tym jest nie zastąpiona.
- Och... Kurcze!
Perrie patrzyła się na mnie jak bym ja pobiła. Coraz bardziej miała szklankę w oczach. Cóż innego mogłam zrobić jak, po litować się nad nią i szukać telefonu.
- Gdzie ostatni raz byłaś ?
- No z tobą w boksie Emila a później poszłam po torebkę bo chciałam  chusteczkę, no i teraz mam ją tutaj i fona brak!.
Podszedł do nas Emil i trzymał coś w ręku.
- Czy to twój telefon Lena? Zapytał.
- Tak! Dziękuje skąd go masz?. Zapytałam z nie do wierzeniem.
- Leżał na ławce w moim boksie. Uśmiechnął się.
-Perrie? Spojrzałam na Australijkę.
-Hehhe..
Chciałam  porozmawiać z Emilem po raz 2 ale właśnie przygotowywał się do biegu.
-Czy ja z nim dzisiaj porozmawiam? Zapytałam sama siebie.
Emil na chwilkę się wrócił i powiedział.
- Lena jak chcesz po meczu mogę z tobą pogadać. Uśmiechnął się.
- Okey.. Odpowiedziałam z Bananem na twarzy. A Perrie się tylko usmiechała.
*Po meczu który wygraliśmy 54 do 43
- Wygraliśmy! Krzyczała Perrie. Trochę mnie tym rozbawiła bo krzyczała to do przechodnich z biało-zielonymi barwami.
Już miałam iść pogadać z Emilem kiedy...

Jeżeli czytasz komentuj to dla mnie bardzo ważne. piszcie co chcecie aby było w następnej części a ja spróbuję to  zrealizować. 5kom=3część. :)

5 komentarzy: